Niezawodny spray termoochronny: KMS California Free Shape

spray termoochronny

Cześć!

No to zaczynamy przygodę z portalem Dbaj o włosy! W przerwach między usprawnianiem pracy portalu chętnie będę dzieliła się z Wami moimi doświadczeniami z wysokiej klasy kosmetykami fryzjerskimi. Owszem, pracuję w branży włosowej, ale obiecuję, że moje opinie będą absolutnie szczere i krytyczne. Pielęgnacja włosów nie są moją pasją ani przedmiotem szczególnego zainteresowania jednak niestety natura nie obdarzyła mnie bujnymi włosami, więc nadanie im przyzwoitego wyglądu to czasem nie lada wyzwanie.

Dziś chciałam przestawić Wam pierwszy kosmetyk marki KMS California, z którym się zetknęłam. A zatem…

Kilka miesięcy temu ścięłam włosy z powodu mocno zniszczonych końcówek. Nowe cięcie – jak się okazało – dało mi wiele nowych możliwości stylizacyjnych. Wraz z nowymi możliwościami pojawiły się niestety także dwa nowe problemy:

  • Nawet jeśli udawało mi się stworzyć fajną stylizację – loki czy fale – włosy błyskawicznie traciły kształt (to urok „klasycznych słowiańskich” włosów – cienkich, miękkich i niepodatnych na stylizację);
  • Obawiałam się szkodliwego działania prostownicy czy lokówki (przecież ledwo co ścięłam włosy, by poprawić ich kondycję!)

I tak trafiłam na spray termoochronny i termostylizacyjny KMS California Free Shape Hot Flex, który okazał się idealnym rozwiązaniem obydwu moich problemów. Od tamtego czasu spray stosuję niemalże każdego ranka, niezależnie od tego czy planuję tego dnia mocniejszą stylizację, czy jedynie chcę wysuszyć włosy na okrągłej szczotce. Po kilku miesiącach codziennego suszenia włosów i okazjonalnego kręcenia/prostowania prostownicą widzę, że rzeczywiście włosy pozostają w lepszej kondycji. Obserwuję u siebie znacznie mniejszą ilość rozdwajających się końcówek, włosy nie są też nadmiernie wysuszone ani łamliwe, jak wcześniej. Efekt dobrej tremoochrony włosów nie jest jednak największym atutem tego kosmetyku. Zdecydowanie najbardziej lubię spray Hot Flex za to, w jaki sposób utrwala moją fryzurę.

Nie cierpię efektu sztywnych włosów, jaki powodują niektóre tanie pianki czy lakiery. Nie cierpi go także mój mąż, który stroni od dotykania moich włosów, gdy tylko zwęszy „usztywniające” kosmetyki stylizacyjne 🙂 W przeciwieństwie do nich, spray termoochronny Hot Flex nie skleja ani nie usztywnia włosów. Stosowany na wilgotne włosy, przed suszeniem nadaje fryzurze elastycznego utrwalenia, sprawiając, że włosy miękko się układają i wyglądają naturalnie. Świetnie sprawdza się w przypadku fryzur, wymagających dodania objętości –  wtedy koniecznie w towarzystwie dużej, okrągłej szczotki i suszarki. Dobrze utrwala loki i fale, które po jego zastosowaniu nie są wprawdzie „zamrożone” lecz delikatnie rozluźniają się wraz z upływem godzin. Bez użycia lakieru nie wyczarujecie z jego pomocą perfekcyjnie ułożonych loków, a raczej lekko kręconą czy falowaną, swobodną fryzurę. Dla mnie jednak właśnie ten efekt jest idealny.

Na koniec dodam jeszcze kilka słów o stosunku ceny do wydajności. Mimo, iż jego cena nie zachęca – wynosi bowiem ok. 90zł, warto pamiętać, że tak, jak większość kosmetyków linii KMS California, spray termoochronny i termostylizacyjny Hot Flex jest bardzo wydajny. Jedna buteleczka (200ml) wystarcza mi niemalże na cały rok, a stosuję go kilka razy w tygodniu. Pamiętajcie jednak, że ja używam tego kosmetyku na krótkich włosach, więc naturalnie zużywam trochę mniejsze ilości niż w przypadku długich pasm.

 

Napisane przez

Trycholog Kliniki Handsome Men. Ponad siedmioletnie doświadczenie w pracy trychologa pozwala jej z łatwością dobierać odpowiednie dla każdego typu włosów kuracje, a także diagnozować i leczyć schorzenia skóry głowy. Doradza w zakresie doboru odpowiednich preparatów oraz metod pielęgnacji włosów, a także stylu życia, który sprzyja zachowaniu włosów w dobrej kondycji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *